zasobnik

Ale w przypadku gdy GZ lub DZ jest powietrze, inwerter ma jak najbardziej sens. Tutaj dyskutujemy jednak o pompie GW, czyli gdy DZ i GZ jest zawsze WODA która jest stosunkowo „stabilna” temperaturowo. Ja miałem kiedyś 8-kę, teraz mam 11kW. 8-ka nigdy nie pracowała 24h/dobę, tylko podczas mrozów koło 16-18h, więc można powiedzieć, że mam instalację z Twojego przykładu. Zerknąłem sobie na wykresy z listopada ubiegłego roku i widzę, że pc potrafiła się uruchomić np. raz przez 2h na dobę gdzieś w środku nocy, a resztę tzn. komfort i brak skoków temperatury zapewniała bezwładność budynku. Więc nic nie taktowało, nic się nie przegrzewało, było po prostu ok. Taktowanie wynika ze źle dobranej instalacji i złych ustawień. Pc nie powinna taktować – bezwładność układu załatwia całą sprawę. Oczywiście nie mówimy o grzejnikach, tylko o 100% podłogówki (drabinek nie liczę), choć u mnie grzejniki są a taktowania nie ma. W taniej taryfie zależy nam, żeby grzać w określonym czasie na zapas, ale w rozsądnych granicach, inwerter, który zejdzie z mocy o np. 13-30 nie będzie dobrym rozwiązaniem jeśli nie uda się go zmusić do pracy na 100%. Zależy więc od sterownika czy będzie się to dało łatwo osiągnąć, czy nie. Skąd problem ? Mam np.problem z klimą (inwerter),  http://pogotowie-wodociagowe.pl/usuwanie-awarii-sieci-kanalizacyjnej/  gdzie chciałbym z zewnątrz sterować jej mocą i nic innego jak oszukiwanie czujnika nie udało mi się wymyślić.  Podsumowując. Nie jestem przeciwnikiem inwerterów, ale tam gdzie mają one sens. Mają w przypadku instalacji grzejnikowej, mieszanej, w domach o lekkiej konstrukcji i małej bezwładności, przy pc p-w, koniecznie przy pc p-p i klimatyzacji, natomiast dla instalacji gruntowych pc z podłogówką w budynkach o ciężkiej konstrukcji nie przekonują mnie ich zalety, bo nie są one potrzebne – bezwładność załatwia całą sprawę. Moim zdaniem to zbędny i podwyższający ryzyko wydatek, ale oczywiście każdy sam musi sobie ocenić czy dla niego też. Ja miałem kiedyś 8-kę, teraz mam 11kW. 8-ka nigdy nie pracowała 24h/dobę, tylko podczas mrozów koło 16-18h, więc można powiedzieć, że mam instalację z Twojego przykładu. Zerknąłem sobie na wykresy z listopada ubiegłego roku i widzę, że pc potrafiła się uruchomić np. raz przez 2h na dobę gdzieś w środku nocy, a resztę tzn. komfort i brak skoków temperatury zapewniała bezwładność budynku. Nie wiem jakim „analfabetą” podłogówkowym trzeba było by być, aby PC ot tak sobie z marszu potrafiła przegrać podłogę, siebie i się z tego powodu wyłączyć. Argument bardziej z repertuaru – a u was murzynów biją.
Problem jednak może się pojawić jak kupimy niewłaściwy zasobnik CWU do PC większej mocy. Tu też raczej nikt nie będzie przekonywał do inwertera, wystarczy właściwy zasobnik.Więc nic nie taktowało, nic się nie przegrzewało, było po prostu ok. Taktowanie wynika ze źle dobranej instalacji i złych ustawień. Pc nie powinna taktować – bezwładność układu załatwia całą sprawę. Oczywiście nie mówimy o grzejnikach, tylko o 100% podłogówki (drabinek nie liczę), choć u mnie grzejniki są wymiana sieci kanalizacyjnej  a taktowania nie ma. W taniej taryfie zależy nam, żeby grzać w określonym czasie na zapas, ale w rozsądnych granicach, inwerter, który zejdzie z mocy o np. 13-30 nie będzie dobrym rozwiązaniem jeśli nie uda się go zmusić do pracy na 100%. Zależy więc od sterownika czy będzie się to dało łatwo osiągnąć, czy nie. Skąd problem ? Mam np.problem z klimą (inwerter), gdzie chciałbym z zewnątrz sterować jej mocą i nic innego jak oszukiwanie czujnika nie udało mi się wymyślić.

pojemność

ani pojemności cieplnej podłogówki, ani pracy buforowej w przyrodzie nie ma. Jest tylko inwerter z płytką która przecież MUSI kosztować. Ale znowu powstaje pytanie, po co (skoro 2T ma interwały co ~6h na 2h) ma trzymać stałą nastawę na buforze? Przecież zanim dotrze do nastawy to już się czas 2T skończy. Może ma to sens w przypadku budynków z małą pojemnością cieplną, ale nie w murowańcach jakie w 90% buduje się u nas i z podłogówką na całej powierzchni (przy PC). Jedyna zaleta inwertera tutaj, to brak „strzału” prądowego przy załączaniu — co może wpłynąć na żywotność sprężarki. Pytanie pozostaje jedno — czy warto?
sorry za trola, ale jakoś nie mogłem się powstrzymać.Żeby się dowiedzieć czy warto trzeba by sprawdzić, czy w inverterach ze spadkiem częstotliwości liniowo spada wydajność względem zużycia prądu. Może się okazać, że inverter pracujący z niższą częstotliwością jest sprawniejszy od on/off pracującej na maxa lub wcale, a może wręcz przeciwnie.

Założę się że z wymianą sprężarki on/off nie będzie żadnego problemu. Z zamiennikami również, gdyby nagle producent danego modelu zbankrutował (jakie szanse że Emerson – ten od Copelanda – zbankrutuje?)
Założę się również, że gruntowa po wymianie owej sprężarki będzie w doskonałej kondycji (po wymianie przy okazji zaworu rozprężnego i odwadniacza) i popracuje kolejne kilka-naście/dziesiąt lat. Nie liczę wymiany akcesoriów typu pompy obiegowe (są w każdym systemie grzewczym) czy elementów elektryki za grosze.

Czy płyty elektroniki do P-W będą dostępne za 20 lat to już jest zupełnie nieważne, po 20 latach naprawa takiej pompy P-W będzie zupełnie bez sensu. I ile w ogóle dożyje do takiego wieku.
Radzę przy kalkulowaniu brać pod uwagę koszty wymiany urządzenia bo naprawiać nie będzie już czego.
A skrócenie życia sprężarki przez taktowanie – to zależy ile one żyją i o ile się skróci, ile żyje elektronika inverterów, ile kosztuje płyta elektroniki inwertera a ile sprężarka na wymianę. Co za kilka lat gdy padnie jedno lub drugie będzie łatwiejsze do nabycia – tu zapewne sprężarka bo tu jest kilku producentów w tym 2 najpopularniejszych a inverter to zapewne każdy producent, każda PC ma inny (nie licząc klonów tego samego produkctu)

instalacje

chyba trochę zbyt szerokie podejście. Jeśli piszemy o poprawnie wykonanej instalacji pc z podłogówką to w takiej instalacji nie ma prawa wystąpić zbliżenie się do granicy przegrzania, chyba że pojawi się jakaś awaria – np. zatkanie filtra, awaria obiegówki, sterowania, czy pc. W normalnym trybie pc może się wyłączyć tak jak piszesz po osiągnięciu nastawy zasilania lub po sygnale ze sterownika pokojowego. Nadwyżka kilkukrotna pojawia się chyba tylko na jesień i w dodatku gdy jest 15* na zewnątrz, ale wtedy pc pracuje np. po godzinie 2-3 razy na dobę, a bezwładność podłogówki załatwia resztę. Taktowanie pojawi się przy źle skonfigurowanej instalacji, ale to można zmienić stosując odpowiednią histerezę lub sterowanie pokojowe, chyba że instalacja jest całkiem źle zrobiona, ale o tym chyba nie piszemy, bo skopać można wszystko. Inwerter może wydajnie pracować w 2T, ale jeśli mamy możliwość wymuszenia pracy z pełną mocą w określonym czasie. Jeśli takie możliwości ma sterownik, to fajnie, ale jeśli nie, to albo kiszka, albo trzeba sobie z tym poradzić oszukując sterownik poprzez np. zmianę charakterystyki czujnika temperatury pomieszczenia lub zewnętrznego. Zazwyczaj tym czujnikiem jest termistor, więc można jego wskazania przekłamać podłączając przez jakiś sterownik czasowy (2T) szeregowo lub równolegle odpowiednio dobrany rezystor.

Jak potrzebujesz przy -20 10 kW, górna granica ogrzewania to +15 stopni, to przy 0 stopni potrzebujesz ok. 4 kW, a przy +5 stopniach ok. 3 kW. Jak ktoś wstawia wtedy 12-kę, bo była tylko 1 tys zł droższa, to pompa jest wtedy z 3-4 razy przewymiarowana i bynajmniej nie jest to jesień.

Nie wiem skąd w ogóle zakładasz jakieś problemy, oszukiwanie czujnika itd. itp.
Pompie nie mówisz, że ma grzać z taką czy inna mocą, tylko że ma osiągnąć nastawę.
Różnica inv/on/off jest już na samym starcie (rozruch i dochodzenie do nastaw), a najistotniejsza jest w momencie osiągnięcia nastawy.
On/off, by nie przegrzać instalacji się po prostu wyłączy i będzie czekał na histereze/czas (co tam ma w sterowaniu) i znów się włączy. I tak w kółko. Im bardziej stabilna temp. i im większa pompa, tym większe taktowanie, a im mniej stabilna (większa histereza) tym mniejsze.
Inverter natomiast zejdzie z mocą do obciążenia instalacji i będzie trzymał nastawę stabilnie.
Co więc chcesz w nim oszukiwać, jaki czujnik?

Co do przegrzania, to byś się zdziwił jak często się pojawia. Szczególnie w prostych on/off-ach sterowanych tylko z termostatu pokojowego stycznikiem sprężarki.

Co do wymiany płyty elektroniki – wymiana   klimatyzator do mieszkania  w jednej pompie czegoś co w niej jest, zawsze będzie droższa od wymiany w drugiej pompie czegoś, czego w niej nie ma.
Podobnie było z kotłami kondensacyjnymi z zamkniętą komorą spalania, z modulacją i kotłami on/off ze świeczką. Ile kosztuje wymiana wentylatora czy bloku gazowego jak się popsuje? A w starym kotle tego w ogóle nie było.
Kto dzisiaj kupuje kotły ze świeczką i otwartą komorą spalania?
A ile kosztuje naprawa ręcznej skrzyni biegów a ile automatu?

Co do ceny np. płyty elektroniki – oczywiście swoje kosztuje i jest to kwota nie mała, rzędu 2-3 tys zł i sama wymiana.

Dostępność części zależy od producenta. Największy problem jest z importerami. Bo dzisiaj importuje PC, a jutro może importować coś zupełnie innego.
Jedni gwarantują części przez 15 od zakończenia produkcji, a inni nie.
Kolejna sprawa, to cena. Jeśli inwerter kosztuje tyle lub prawie tyle samo co on/off, to można się nad nim zastanawiać, ale jeśli dużo więcej, to nie ma sensu. Cały czas piszemy o gruntówkach, które pracują w stabilnych warunkach temperatur dz. Inaczej jest przy pc p-w, czy p-p, gdzie inwerter jest konieczny.
I ostatnia sprawa to możliwość awarii i koszty naprawy http://klimatyzator.eu/klimatyzacja-do-mieszkan/  . Przy pc on-off nie ma problemu z usunięciem awarii elektroniki, bo elektronika jest prymitywnie prosta i w ostateczności można pc włączać ręcznie zwykłym włącznikiem z całkowitym pominięciem elektroniki. Przy inwerterze awaria elektroniki spowoduje całkowite unieruchomienie pc, a naprawa to bardzo duży koszt. W dodatku po kilku latach może się okazać, że części nie da się kupić i trzeba będzie szukać nowej pc. Clarnet, podaj proszę przykłady kosztów wymiany głównej elektroniki w jakiejś inwerterówce, bo Ty masz bardzo dobre rozeznanie.

margines

Ta sytuacja może się szybko zmienić. Na razie w Polsce OZE to margines, bo rządzi lobby węglowe, a potem gazowe. 95% społeczeństwa nawet nie wie co to jest pompa ciepła, albo i więcej. Ale te trendy raczej będą się zmieniać, bo jak widać dla unii ekologia jest ważna – przynajmniej wizerunkowo Nie wiem dlaczego tak sądzisz. Jest nawet zupełnie odwrotnie.
Sprężarka w pompie on/off pracuje/grzeje tak długo, aż dostanie sygnał stopu od automatyki. Ale ze względu na interwały 2T i tak będzie pracować w większości czasu z pełną mocą, na koniec MOŻE zejdzie trochę. Tylko z drugiej strony po co, skoro jest ogromny bufor wodny i te 2-3 stopnie w górę (na buforze!) nie zostaną tak drastycznie odczute w powietrzu jak ma to miejsce przy bezpośrednim chłodzeniu/grzaniu powietrza.
Ten sygnał uzależniony jest w zasadzie od dwóch warunków – osiągnięcia nastawy zasilania i zbliżenia się do granicy przegrzania (ciśnienia)
On/off przez prawie cały sezon ma nadwyżkę mocy klimatyzacja do domu Warszawa. A im bardziej ktoś go przewymiarował – tym ta nadwyżka jest większa, nawet kilkukrotna i pompa bardzo szybko osiąga nastawę i zaczyna taktować.
Jeśli więc mamy małe obciążenie i chcemy więcej ciepła włożyć w budynek w 2T to trzeba podnieść nastawę czyli przegrzać. Np. w Nibe masz stopniominuty, które określają histerezy i czasy on/off pracy sprężarki.
W skrajnym jednak przypadku przyrost temperatury na wymienniku może być szybszy od przyrostu temperatury w instalacji i pompę może nam wyłączyć przegrzanie.
On/off może pracować tylko ze swoją pełną mocą.
W inverterze taka praca i taktowanie on/off wystąpi tylko wtedy, kiedy zapotrzebowanie będzie mniejsze od dolnej granicy mocy invertera, a ta np. dla gruntówki Daikin’a to 2kW
Ponadto przy obciążeniu w granicach modulacji mocy inverter nigdy nie dopuści do przegrzania i będzie stabilnie trzymał zadaną nastawę, czego nie zrobi Ci żadna pompa on/off.
Nie ma żadnego problemu by w godzinach taniej taryfy ustawić sobie program czasowy w którym inverter będzie stabilnie pracował i trzymał ustawioną przez użytkownika nastawę.
Jest to raczej jakiś powielany mit, że inverterer nie nadaje się do 2T. Nikt nie napisał że się nie nadaje, tylko że jest zwyczajnie zbyteczny. Inwerter spełnia doskonale swoje zadanie tam, gdzie jest praca ciągła i brak buforu w związku z czym jest potrzebna modulacja bezpośrednio na pompie  http://klimatyzator.eu/klimatyzacja-do-biur-i-gastronomii/ .
Już pojawiają się jakieś przebłyski ukrócenia kopcenia, jak chociażby przykład Krakowa, choć na razie zawieszony. Jak użytkownicy tego rodzaju urządzeń zaczną w Polsce stanowić jakąś pokaźną grupę, to i rząd będzie się musiał nad nimi pochylić. Szkoda tylko, że u nas to wszystko zawsze tak długo drwa

zwolennik

generalnie jestem zwolennikiem powietrznych On off wypadły nie inwertery, tylko lobby producentów i regulacje unijne. Tanie on/off nadal są poszukiwane na forach internetowych. Przy tym cena za najtańszy inwerter wzrosła ok 2x.
ale jak widzę koszty powietrznej coś pod 30 tyś to Tak na mój rozum to faktycznie może być prawdą że w inwerterach sprężarka dłużej wytrzyma a to z prostej przyczyny – starty są ograniczone do minimum a te w znacznym stopniu mają wpływ na jej trwałość. A druga sprawa to taka że w większości krajów jest specjalna taryfa dla ogrzewania i tam wszystko jedno czy pompa pracuje cały czas czy tylko w nocy. U nas niestety modne są on/off bo większość chce korzystać z taniej taryfy a ta łatwiej ustawić do takich potrzeb.

zastanawiam się nad SmartHeatem zwykłym o mocy około 10 kw lub inwerterem ciut słabszym Bez przesady. Inwertery wyparły on/off w klimatyzacji ze względu na ogromne „startowe” przewymiarowanie urządzeń chłodzących i specyfikę ich pracy (brak możliwości pracy buforowej na rzecz pracy doraźnej). W pompach ciepła CO jest to zupełnie zbyteczne, zwłaszcza w naszych typowych „betonowcach”. Ja szukałem inwertera w pompie CO gdyż w lato mam zamiar pompą CO chłodzić dom (i grzać basen ogrodowy), ale po przeanalizowaniu wychodzi na to, że lepiej jednak zostać przy ON/OFF i zastosować bufor wody lodowej do przeglądy okresowe klimatyzacji pracy tylko w 2T.

ozc mam dwa różne zrobione, przez dwóch różnych fachowców… w jednym mi wyszło 10, w innym wyszło 8
popytałem różnych fachowców i każdy zaleca inwerter…. z nadzieją ze wezmę od nich
ale pytam was jako użytkowników… warto iść w słabszy inwerter? czy lepiej jednak trzymac się tych 10 kw – nie ważne czy inwerter czy on/off
jeden lokalny pompiarz stwierdził ze na mój dom powinno wystarczyć 6-7kw max
ale stwierdzil tak nie z OZC lecz z „doświadczenia”Oczywiście, że inverter. Tak jak invertery wyparły on/offy w klimatyzacji, tak samo będzie w pompach ciepła.
Tym bardziej jeśli porównujesz invertera z potencjalnie przewymiarowanym on/off.
Jest jeszcze jeden aspekt invertera w gruntowej pompie ciepła. To nie tylko modulacja mocy grzewczej oddawanej do budynku, ale i mocy chłodniczej zrzucanej do gruntu. Obserwacje pokazały, że średnioroczna temperatura wyjścia glikolu na GZ jest o ok. 3-4 stopnie wyższa przy inwerterze niż przy on/off.
Przekłada się to niejako na wielkość DZ. Co prawda nie widziałem metodyki wymiarowania DZ w ujęciu invertera, ale pewnie wkrótce się pokaże.

Dla sprzedawcy, bez wątpienia. Jako nabywca, wolałbym zapłacić mniej za pompę i mniej za jej użytkowanie w 2 taryfie, niż mieć kop wyższy o 0,3 i martwić się tym ile wytrzyma elektronika w tym inwerterze. dopiero wchodzą pod strzechy i to jak będą trwałe okaże się za 20-25lat. O elektronice do nich już teraz nie mało można poczytać w necie. Parę lat – nowy model i płyta do starszego właściwie nie do kupienia  http://klimatyzacjapolska.pl/serwis-klimatyzacji/.
20 tyś to wszystko co można dać za coś takiego Nie wiem jak tam z elektroniką, ale w prasie branżowej, bodajże „instal-reporter” znalazłem artykuł na temat sprężarek w PC-GW, gdzie piszą, że inwertery są znacznie cichsze i i mają żywotność dłuższą o 5-8lat od on-off. Nie była to promocja konkretnej firmy pompy, czy sprężarki, więc chyba coś w tym jest.
i tak drugi raz zastanowiłbym się czy warto

zaniepokojenie

Parlament Europejski „wzywa” i wyraża „poważne zaniepokojenie”. Dlaczego PiS miałby się tym przejmować? Zyskał tylko argument propagandowy przeciwko PO jako „zdrajcom” i „kapusiom”. Wypowiedź Beaty Szydło, że cytuje: „Podkreślam, że polska demokracja ma się świetnie. Rząd nie zabrania wolności słowa, policja nie strzela do protestujących” w mojej ocenie nadaje się raczej do rubryki Kuby Wojewódzkiego w Polityce i pod względem śmieszności zaliczyłbym ją do lepszych tego rodzaju facecji. Tym nie mniej poszanowanie zasad demokracji i praw człowieka, gospodarki rynkowej i zobowiązań wynikających z członkostwa w UE było i jest przez samą UE zbyt słabo egzekwowane ze szkodą dla Polski i być może innych krajów. W Polsce obywatele mają bardzo słabą pozycję zarówno wobec instytucji władzy politycznej i ekonomicznej. Nie funkcjonuje lub funkcjonuje w sposób karykaturalny adwokatura i samorząd radców prawnych w sprawach indywidualnych osób fizycznych. Im obywatel, osoba fizyczna jest mniej zasobny finansowo tym bardziej nie może w tych warunkach dochodzić swoich słusznych interesów i praw. Organy administracji publicznej i sądy działają w gruncie rzeczy arbitralnie. Bardzo wiele orzeczeń i decyzji jest dowolnych, a zachowanie się nie tylko urzędników ale i sędziów wobec obywateli jest nierzadko skandaliczne w wymiarze etycznych jak i nadużywania władzy. Stan nierówności wobec prawa jest więc tak duży, że ugrupowania takie jak PiS i bardziej radykalne mogą obficie czerpać z frustracji i niemocy kapitał polityczny. Dużą winę za to ponosi UE, która w zasadzie operuje jedynie legislacją, która ma na celu danie równego statusu obywatelom i podmiotom prawnym z jednych państw członkowskich UE w innych. W państwach jednak UE, które nie mają ugruntowanego systemu sprawiedliwości społecznej i nie przestrzegały nigdy w praktyce zasad legalności, legislacja UE wzmacnia jednak faktycznie pozycję prawną zagranicznych podmiotów wobec instytucji krajowych i pośrednio osłabia pozycję prawną osób fizycznych, obywateli państwa. Ten system nierównowagi nie może być równoważony jedynie na poziomie dbania przez UE o niezależność poszczególnych organów władzy publicznej w ramach trójpodziału władzy ze szczególnym uwzględnieniem władzy sądowniczej. Wzmacnianie władzy sądowniczej i korporacji prawniczych, a osłabianie innych władz może przynieść ten skutek, że pozostanie ona taka jaka jest. A taka władza jaka jest w gruncie rzeczy uniemożliwia modernizację Polski.
Jeśli Unia naprawdę chce skłonić rząd PiS do zmiany postępowania, to musi odebrać mu pieniądze. Proste. Bez unijnej kasy w budżecie za cholerę nie starczy na „pińcet” (zresztą z dotacjami też nie), a Morawiecki może sobie oprawić w ramki swój plan, w którym założył, że Unia da mu bilion złotych czy cos koło tego. Po tej akcji PO w PE jej notowania z pewnością wzrosną, PiS-u runą na pysk, Kaczyński narobi w gacie i pozwoli by kradzież TK przez PO z czerwca 2015 została usankcjonowana.
Duda padnie na kolana przed trzema escape rooms Warszawa sędziami i w tej pozycji będzie przyjmował ich ślubowanie.
Szydło ucałuje w rękę Guy’a Verhofstadt’a i będzie cacy.
Niebagatelny wpływ na docenienie przez tubylców polityki europejskiej Platformy ma też pewnie ocena działań tej partii wyrażona tutaj przez red. Szostkiewicza, jako niekwestionowanego autorytetu dziennikarza, znawcy polityki międzynarodowej.
A jeśli Unia nie ma instrumentów pozwalających na zastosowanie takich sankcji, to znaczy, że jest niewiele warta i PiS tym bardziej nie ma powodu, żeby się nią przejmować

koleje historii

Nie pozostaje w zasadzie nic innego jak tylko pograzyc sie w blogostanie i za Fukujama uznac ze historia, przynajmniej dla nas, sie skonczyla.
No bo jak inaczej? Z takim wyrozumialym, opiekunczym i kochajacym nas Opiekunem jak Unia Europejska?
Zupelnie jak krol Prus Fryderyk Wielki i caryca Katarzyna. Oni tez lagodnie nas strofowali i przy pomocy jurgetlnikow naprowadzali na wydeptane juz wczesniej dla nas koleiny historii, reagujac sila (oczywiscie dla naszego dobra) przy probach „pełzającego demontażu liberalnej demokracji parlamentarnej w naszym kraju”. Pelzajacego badz nie, bo gwaltowna proba „demontażu liberalnej demokracji parlamentarnej” w postaci konstytucji 3 Maja byla jednak dla naszych dobrodziejow sygnalem, ze czas wydac Suworowowi rozkaz siodlania koni.PiS kilkakrotnie usiłował wprowadzić do obrad PE temat katastrofy smoleńskiej, urządzał w Strasburgu wystawy o rzekomym wybuchu w samolocie, jednym słowem chciał na siłę wprowadzać w błąd PE. Teraz dostaje białej gorączki, gdy Parlament Europejski zajmuje się łamaniem przez PiS podstaw demokracji w Polsce.
Zastanawiam sie czasem,  czy pan tak pisze dla pozy? A moze sam pan jest jurgeltnikiem? No bo czy to tak trudno zauwazyc analogie dzisiejszych czasow z koncem wieku XVIII? Mamy spora gromade jureltowych, platformerskich zdrajcow z arcylotrem Tuskiem na czele, mamy narzucone przez obce mocarstwa prawo, ograniczajace nasza suwerennosc na rzecz tych, ktorzy to prawo w Brukseli pisza, sasiadujemy (od zachodu bezposrednio a od wschodu w niewielkiej odleglosci) z ekonomicznymi badz militarnymi potegami – i to w dodatku tymi samymi, ktore juz raz nas ‚rozebraly’ – ktore zywotnie zainteresowane sa w tym aby Polska albo zupelnie zniknela z mapy badz zostala okrojona do kongresowych granic. W dodatku z demokracja w tych osciennych potegach jest o wiele gorzej niz u nas.Podzielając Pańskie poglądy na sprawę reakcji UE na oczywiste naruszenia ważnych przepisów Konstytucji RP, nie będę więc ich powtarzał na swój sposób.
Zwrócę jednak uwagę na niegodziwe zarzuty przedstawicieli politycznej grupy rządzicieli Polską, kierowane do opozycji na rzekome donoszenie do UE w polskich sprawach wewnętrznych, które wg nich winny być załatwiane w Kraju, a nie wynoszone zagranicę.
To jest fałszywe oskarżenie – świadome kłamstwo, ponieważ w obecnej epoce informatycznej politycy opozycyjni nie muszą nic donosić do działaczy politycznych UE i krajów UE, aby polityczna europejska „zagranica” wiedziała, co dzieje się niedobrego w Polsce. W biurach polityków UE pracują niewątpliwie osoby, do których obowiązków należy czytanie prasy europejskiej, w tym krajów UE i konfrontowanie ich ze stanem prawnym, który jest jawnie opublikowany w Internecie, gdzie udostępnione są: teksty Konstytucji RP i ustaw.
Karczemny wrzask p. Kukiza, że spory partyjnie nie powinny wynoszone na forum UE, jest dowodem na to, że nie zdaje sobie on sprawy z powszechnego dziś w świecie dostępu do informacji albo też świadomie jątrzy, informując o rzekomych donosach. A tym bardziej taka wypowiedź jest naganna, ponieważ to pogwałcenie Konstytucji przez rządzących wykracza daleko poza spory partyjne.
Ale, aby takich kłamstw ludzie nie uznawali za prawdę, konieczne jest uświadamianie ludziom, co jest w Polsce prawem, aby nie uwierzyli p. Piotrowiczowi, że na podstawie Regulaminu Sejmu można odwołać sędziów TK, podejmując uchwałę o unieważnieniu ich wyboru przez Sejm poprzedniej kadencji, ponieważ właśnie Regulamin Sejmu nie jest prawem, w świetle Konstytucji RP. U Putina wiadomo ale i w Niemczech spoleczenstwo oduraczone jest przez media do tego  escaperoom stopnia, ze nawet nie reaguje, gdy owe media wstrzymuja informacje o molestowaniach i gwaltach na niemieckich ulicach, dokonywanych przez wiadomo kogo. Z takim spoleczenstwem mozna zrobic wszystko. Mozna mu np. powiedziec ze warcholska, nie potrafiaca sie rzadzic Polska, reprezentowana przez bande lajdakow i sprzedawczykow, ktorzy sami lobbuja w centrali za jakas europejska interwencja, nie ma prawa istniec i nalezy zrobic z nia porzadek. W kraju moze znajdzie sie wtedy jakis Rejtan ale mysli pan, ze w Europie ktos podniesie chocby jeden glos sprzeciwu? To tak jakby moskaliki protestowali gdy jaruzel lobbowal u Brezniewa aby ten wprowadzil do PRL swoje wojska i w ten sposob skonczyl z Solidarnoscia.